“Non scholae sed vitae discimus” …et nunc discimus multimedius

Zacznę może niezbyt oryginalnie, ale jednak wyjść od tego muszę – świat pędzi, zmienia się, rozwijająca się w ogromnym tempie technologia i galopujące zmiany demograficzne powodują, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie on wyglądał za 10, 20 czy 30 lat.

 To wszystko dzieje się na naszych oczach, my się powoli przyzwyczajamy, ale co z przyszłymi pokoleniami? Jak je przygotować do tego, aby umiały się poruszać w tak dynamicznej i zmiennej rzeczywistości? Jak to zrobić w sytuacji, gdy większość systemów edukacyjnych na całym świecie wciąż czerpie z modelu zaprojektowanego do zaspakajania potrzeb edukacyjnych z czasów Oświecenia?

Im więcej doświadczeń, tym lepiej

Pozwolę sobie wysunąć tezę (bazując na doświadczeniach, historiach, przeczytanych książkach), że im bogatsza i bardziej różnorodna nasza edukacja, tym lepiej. Jeśli w czasach szkolnych mamy szansę zetknąć się z różnymi przedmiotami, z różnymi dziedzinami życia, z różnymi ludźmi – to w dorosłym życiu będzie nam łatwiej poruszać się po świecie, będziemy bardziej tolerancyjni, mniej będziemy się stresować zmianami i szybciej znajdziemy swoje prawdziwe pasje.
Dlatego też cieszy mnie, że w szkołach coraz częściej pojawiają się nowe technologie, bo z jednej strony rozszerzają one młodym ludziom możliwości percepcyjne i interakcyjne, a z drugiej strony szkoła jest miejscem, w którym młodzi ludzie powinni uczyć się, jak krytycznie podchodzić do multimediów i jak radzić sobie w świecie zdominowanym przez fragmentaryczne informacje i walkę portali o naszą uwagę i czas.

Multimedia w szkole

W polskich szkołach pojawia się coraz więcej narzędzi, które wzbogacają pracę z uczniami – częściej widzimy tablice multimedialne, laptopy, platformy e-learningowe, narzędzia do tworzenia multimedialnych lekcji (generatory). Jest to początkowa faza przemian, nie da się systemu edukacji unowocześnić w rok, ale pierwsze skowronki widać. Wielu pedagogów dokształca się, próbuje, zaraża kolegów – chce im się.

Za pozytywnie, za cukierkowo!

Tak, może dlatego, że nasłuchałam się już krytyki skierowanej w stronę szkół i nauczycieli i jestem tym już zmęczona. Wrzucamy wszystko do jednego worka i mówimy, jaka ta polska edukacja jest zła i jacy wszyscy są okropni. Po kilku miesiącach pracy z nauczycielami, wiem że to nie prawda. Jak w każdej grupie społecznej są jednostki bardzo ambitne, średnie i leniwe. Uważam, że nie jest uprawione krytykowanie wszystkich równo. Poza tym myślę, że jak w każdym wielkim systemie, tak samo w edukacji, duża ilość problemów leży w samym systemie (to nieszczęsne Oświecenie, które ciągle za sobą ciągniemy). Dlatego, może trochę niepoprawnie, może nazbyt optymistycznie – ale cieszę się, że polskie szkoły się zmieniają, że jest masa nauczycieli, dyrektorów, pedagogów, którym się chce, którzy korzystają z platform, multimedialnych materiałów i nowoczesnych tablic. Jasne, że jest jeszcze dużo do zrobienia, ale nie zapominajmy cieszyć się tym, co już ruszyło i co już się dzieje.  Abym nie została źle zrozumiana, nie chodzi mi o przyklaskiwanie każdej możliwej innowacji, ale o zdrowe zadowolenie i docenienie tego, co już zostało zrobione. Media atakują nas tragediami, aferami, przekrętami, krytyką – a ja chcę abyśmy w dzisiejszym świecie dostrzegli pozytywny postęp, dobre zmiany i abyśmy docenili wysiłek osób zaangażowanych w rozwój szkół.

Nie dla szkoły, a dla życia się uczymy, a obecnie coraz częściej mamy szansę robić to multimedialnie. Podkreślajmy i opowiadajmy o dobrych praktykach. Eminus powoli zamyka projekt, w którym 90 nauczycieli i nauczycielek nauczyło się obsługiwać tablicę multimedialną, platformę e-learningową i stworzyło swoje własne multimedialne samouczki. Raporty, wnioski i sprawozdania już niedługo, a my idziemy dalej i planujemy, jak szkolić następne grupy w ramach kolejnych edycji projektu „Specjalista ICT w edukacji szkolnej”.

PS
Zdanie w tytule zwinęłam Panu Senece i podrasowałam. Nie wiem, czy istnieje przysłówek „multimedius” w łacinie – licentia poetica :), mam nadzieję, że fani Seneki się nie obrażą – chciałam dobrze.

Napisz komentarz

Connect with Facebook