Pasja uczenia – uczenie z pasją

Często można spotkać się z opiniami, że spora grupa nauczycieli jest wypalona zawodowo. O ile w każdym zawodzie jest to zjawisko groźne, o tyle w przypadku pedagogów jest wyjątkowo istotne, ponieważ ich zaangażowanie bezpośrednio przekłada się na przyszłość kolejnych pokoleń społeczeństwa.


Sądzę, że najmocniej na utratę pasji wpływa struktura klasy, którą nauczają – w jednej mamy zarówno tych, którzy chcą się uczyć, tych, którzy nie wiedzą czy chcą, tych, którym się nie chce i tych, którzy nie chcą się uczyć (i pewnie całą masę pozostałych przypadków). Nie dość, że tak skonstruowana grupa stanowi olbrzymi problem pedagogiczny, to potrafi być bardzo frustrująca i likwidować całą radość z uczenia.

Lecz czemu pasja jest tak ważna? Czy znaczy więcej, niż posiadanie specjalistycznej wiedzy, dużego doświadczenia, autorytetu? Osobiście sądzę, że fascynacja tym, czego się naucza jest jedną z fundamentalnych podpór skutecznego procesu dydaktycznego, na równi z pozostałymi jego elementami. To właśnie dzięki pasji nawet najnudniejsze i najtrudniejsze treści można przedstawić jako przystępne i atrakcyjne – pasja ma bowiem bardzo ciekawą właściwość do przenoszenia się między ludźmi: jeśli ktoś ją naprawdę posiada, to dużo łatwiej jest się nią od niego zarazić. Sam mam wrażenie, że od takich osób bije specyficzna aura i ktokolwiek znajdzie się w pobliżu, zaczyna odczuwać jej wpływ.

Dla mnie pasją są między innymi ośmiornice – potrafię opowiadać o nich godzinami: znam wiele anegdot o ich nadzwyczajnej inteligencji, niesamowite wyniki badań, fakty z ich cyklu rozwojowego, anatomiczne i fizjologiczne ciekawostki. Wiem, gdzie znaleźć materiały multimedialne, które uzupełnią przekaz wiedzy i wzbudzą w moich słuchaczach potrzebę (już samodzielnego) poznania kolejnych informacji i pewnie to sprawia, że gdy zaczynam ten temat, to widzę po ludziach objawy żywego zainteresowania.

Mam to szczęście, że obecnie zawodowo zajmuję się tym, co mnie poznawczo pociąga i fascynuje, więc również w pracy mogę własnym podejściem do tematu wzmacniać efektywność nauczania. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że zarówno jakościowo jak i ilościowo owoce takiej pracy są niesamowite. Gdy przyszło mi bowiem pracować z tematem, który osobiście uważałem za niepotrzebny, a wymagane treści stały w opozycji do moich przekonań, to przeżywałem kilkugodzinne tortury. Oczywiście podszedłem do sprawy profesjonalnie i słuchacze byli zadowoleni (choć polotu z mojej strony nie zaznali), lecz mimo to „straty własne” jakich doznałem były dotkliwe i pozostał mi pewien niesmak. W takich okolicznościach dużo lepszym wyjściem byłaby osoba interesująca się i lubiąca to konkretne zagadnienie – najlepiej sprawdziłby się właśnie pasjonat.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – tak jak nie ma uniwersalnych nauczycieli, tak i nie ma uniwersalnych trenerów, oczywiście, jeśli zależy nam na najwyższym poziomie szkoleń. Aby osiągnąć ten cel, musimy się specjalizować w określonych dziedzinach, technikach czy grupach docelowych. Dopiero, gdy gdzieś tam odnajdziemy iskierkę fascynacji, będziemy naprawdę dobrzy, w tym, co robimy.

Napisz komentarz

Connect with Facebook